Opis dojazdu i wejścia na najwyższy szczyt Rosji – Narodnaja. Narodnaja ma 1895 metrów wysokości i jest najwyższym wzniesieniem Europejskiej części Rosji.

Rosja – Narodnaja

OPIS (Wikipedia):

Narodnaja (ros. Народная) – najwyższy szczyt łańcucha górskiego Ural (1895 m n.p.m.). Leży w rosyjskim okręgu Chanty-Mansyjski Okręg Autonomiczny – Jugra. Nazywany jest również Narodna (Народна) lub Naroda (Народа). Narodnaja położona jest na Uralu Subpolarnym w bocznej grani odchodzącej na wschód od grzbietu głównego. Zbudowana z kwarcytów oraz zmetamorfizowanych łupków. Na górze znajdują się lodowce.

Pierwszego wejścia na szczyt dokonał rosyjski geolog A. N. Aleszkow w 1927.


Numer szczytu w/g wysokości korony europy: 25


Udokumentowana data wejścia: 26.07.2018 roku


Opis dojazdu oraz wejścia na szczyt:

Zaplanowanie „akcji Rosja” zajęło nam kilka miesięcy. Dotarcie do góry nie należy do prostych. Najwyższy szczyt jest trudno dostępny. Jest on w górach Ural. Gór dzikich i wielkich.

Odległość między Warszawą a podejściem pod szczyt jest duża. Duża na mapie, ale stosunkowo mała w skali całej Rosji. U nas w Polsce mówi się, że będę na miejscu za 1 godzinę. W Rosji wygląda to tak, że godzina jest to 1 dniem.

ekipa rosyjska: Lidka, Dawid, ojciec Maciej, Michał, Marcelina, Karol i Katia

ekipa rosyjska: Lidka, Dawid, ojciec Maciej, Michał, Marcelina, Karol i Katia

lotnisko Okęcie - Warszawa

lotnisko Okęcie – Warszawa

22.07.2018 – dzień 1

Startujemy z Polski z Warszawskiego lotniska. Lot ma trwać w założeniu 1 godzinę 50 minut. Pierwszy raz nasz narodowy przewoźnik nie spóźnia się. Tak lecimy LOT’em do Moskwy samolotem Embraer 175. Docelowo mamy wylądować na lotnisku Sheremetyevo. Moskwa ma trzy duże lotniska ( Sheremetyevo, Domodiedowo i Wnukowo ). Czas w Moskwie to +1 godzina do czasu Warszawskiego. Z Warszawy wylatujemy o 10.50. W Moskwie jesteśmy o 13.30, odbiór bagażu, przejście na stację kolejki podmiejskiej. O 14.10 jesteśmy na stacji. Kolejka miejska łączy Moskiewskie lotniska z centrum. Jest bardzo wygodna i cicha. W kolejce dostępne jest darmowe WIFI. Kolejką jedziemy około 30 minut. Później przesiadamy się na metro. Wszystko jest bardzo dobrze oznaczone. Bilety na kolejkę możemy kupić na miejscu w kasie lub automacie. Możemy też zakupić je przez internet. Takie rozwiązanie jest dużo wygodniejsze gdyż nie stoimy przy kasie / automacie. Przy zakupie biletu przez internet sugeruje także zakup biletu powrotnego. Adres strony do zakupów biletów to (https://aeroexpress.ru). Zakup biletów przez internet to także oszczędność. Koszt jednego biletu dla jednej osoby to 500 rubli, przy zakupie 4 biletów w dwie strony zapłacimy 1700 rubli (czyli pojedynczy bilet wyniesie  około 212 rubli). Pociągiem docieramy do stacji Kijewska. Tutaj też zostawiamy nasze bagaże by pospacerować po Moskwie. Następny lot mamy dopiero o 1.30 w nocy.

aeroexpress to bardzo nowoczesna rosyjska kolej miejska

aeroexpress to bardzo nowoczesna rosyjska kolej miejska

Pomoc odnośnie bagaży. Na każdej stacji kolejowej są przechowalnie bagażu. Występują dwie możliwości ich pozostawienia. Pierwszy to typowe pomieszczenie z regałami (koszt 500 rubli za dużą torbę lub plecak) lub drugie rozwiązanie to szafki na bagaż. Koszt szafki na bagaż także wynosi 500 rubli, ale mieści za to kilka plecaków i toreb. Niestety często są one zajęte. Dostęp do szafki następuje po jej opłaceniu u obsługi przechowalni. Dostajemy klucz za pomocą którego możemy otwierać i zamykać szafkę.

automatyczne szafki na bagaże

automatyczne szafki na bagaże

Po pozostawieniu bagaży kupujemy bilety na metro i udajemy się do centrum miasta. Odnośnie biletów na metro najlepiej kupować pakiety. Pakiet to np 20 przejazdów. Koszty są niższe niż zakup jednego biletu (50 rubli). Koszt pakietu wynosi 750 rubli (czyli po około 40 rubli za przejazd). Bilety kupujemy w okienku (pakiety) lub pojedyncze w automacie.

Metro w Moskwie jest bardzo dobrze zorganizowane. Wszystko kursuje czasowo. Jest bardzo czysto, wszystko jest bardzo dobrze oznaczone. W Moskwie znajduje się 12 linii metra, które mają wspólne stacje. Same stacje metra są imponujące. Warto poświęcić wolny czas na ich zwiedzenie. Metro w Moskwie to także imponujące liczby (200 stacji metra, najgłębsza stacja znajduje się 84 metry pod ziemią. W metrze znajduje się około 70 km ruchomych schodów. Do dyspozycji znajduje się prawie 4500 tysiąca wagonów, a według statystyk punktualność metra wynosi 99,98 %).

plan metra w Moskwie

plan metra w Moskwie

Metrem docieramy do ścisłego centrum miasta. Moskwa ma za zadanie w człowieku pokazać jaki jest mały. Dlaczego ? Bo w Moskwie wszystko jest duże. Duże budynki, duże ulice ze specjalnym pasem dla VIP’ów, duże samochody. Od razu człowiek czuje się jak malutki wzrostem Louis de Funès.

Z racji pogody (opady deszczu) zwiedzamy pobieżnie Plac Czerwony. Przy udziale małego piwka pływamy łódką po rzecze Moskwa.  Zjadamy obiad w barze mlecznym. Dzisiaj trochę w pośpiechu.

rejs po rzece Moskwa

rejs po rzece Moskwa

rejs po rzece Moskwa w tle Kreml

rejs po rzece Moskwa w tle Kreml

Plac Czerwony w Moskwie

Plac Czerwony w Moskwie

Późnym popołudniem wracamy na stację Kijewska, odbieramy nasze bagaże i pociągiem docieramy do lotniska Wnukowo. Tutaj także transfer między kolejką, a samym lotniskiem jest bezproblemowy. Nadajemy bagaże, odprawiamy się. Lecimy samolotem Boeing 737, rosyjskich linii UTAir. Cel – miejscowość Syktywkar. Syktywkar jest stolicą republiki Komi. Jest to około 230 tysięczne miasto. O 3.20 jesteśmy na miejscu. W Syktywkar jest już widno. Musimy zacząć przyzwyczajać się do jasności. W tym regionie i o tej porze roku noc jest raczej umowna. Ogólnie cały czas jest jasno.

23.07.2018 – dzień 2

Drugi dzień naszego tripu zaczynamy wcześnie. Po odebraniu naszych bagaży stwierdzamy, iż najlepiej będzie na zewnątrz. W terminalu jest dość duszno (terminal jest bardzo mały). Nasza decyzja nie do końca była dobra z racji pierwszego kontaktu z komarami. Czekamy na nasz transport do Uchty (Ухта). W pierwszej wersji w trakcie planowania do Uchty mieliśmy dolecieć samolotem z Moskwy, jednak linie lotnicze odwołały lot. O 7 rano jesteśmy umówieni z Siergiejem naszym zaprzyjaźnionym kierowcą. Mamy do przejechania około 350 km. Do Uchty możemy dojechać także pociągiem, ale czas podróży jest 2 razy dłuższy. Nasz kierowca Siergiej dysponuje prywatnym busem. Koszt transportu to kwota 10000 rubli. Na warunki rosyjskie jest to sporo (wartość średniej emerytury). Dla nas dzieląc tą kwotę na 7 osób zapłacimy poniżej 100 polskich złotych na osobę.

malutkie lotnisko w Syktywkar

malutkie lotnisko w Syktywkar

malutkie lotnisko w Syktywkar

malutkie lotnisko w Syktywkar

Czekając na nasz transport walczymy z komarami i delikatnym zmęczeniem. Od ponad doby jesteśmy na nogach. Obok lotniska znajdujemy mały sklep z artykułami pierwszej potrzeby. Zakupujemy po małym piwie do wczesnego śniadania. Jak się okazuje spożywanie alkoholu nie jest dobrze widziane. Toż to miejsce publiczne. Spożywać można za to we wspomnianym sklepie – legalnie. Temat zakazu dość dokładnie wyjaśnia nam funkcjonariusz policji. Kończy się na pouczeniu. Nasz koleżanka Katia wyjaśnia nam później, że w takiej sytuacji możemy być „zaproszeni” na kilkugodzinną pogadankę na lokalny komisariat. Kolejnym fenomenem w Rosji są bramki. Bramki wykrywające metal oraz materiały zagrażające. Są one wszędzie. Na lotniskach, dworcach, stacjach. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że poza wielkim piknięciem nie do końca interesują obsługę. Jeżeli już zainteresują to i tak machają ręką. Przykład mieliśmy na lotnisku. Czekając na transport korzystaliśmy z WC na lotnisku. Kilkakrotnie przechodząc przez wspomniane bramki kolega Michał w kieszeni ma nóż (jedliśmy śniadanie). Przechodząc przez bramkę wywołuje charakterystyczny pik. Obsługa interweniuje. Każe przejść raz jeszcze. Znowu pik. Kontrola osobista. Znajdują nóż. Pytanie ochrony – lecicie ?, nie. To dawaj. Bezpieczeństwo najważniejsze.

Czas mija. Powoli, ale mija. O 6.45 zaczynamy poszukiwać naszego kierowcy. Odnajdujemy go pod głównym terminalem. Startujemy do Uchty. Droga wyniesie ponad 4 godziny. Po drodze zatrzymujemy się na kawę i jedzenie. Zajadamy lokalną samse (placek z mielonym mięsem). Droga do Uchty cały czas prowadzi przez las. Przed 11 docieramy na dworzec kolejowy w Uchcie. O 18.00 mamy pociąg do Inty (Инта). Mając sporo czasu zostawiamy na dworcu nasze bagaże i idziemy zwiedzić miasto. Koszt pozostawienia bagażu wynosi 150 rubli za opcję zamykanego magazynu lub 250 rubli za boks (zamykaną skrzynkę). Opłacamy należność w okienku i zostawiamy bezpiecznie bagaż.

Nie należy zostawiać żadnych rzeczy luzem bo lokalni policjanci zaraz się tym zainteresują. Maciek zostawił bluzę. Sprawdzano jego dokumenty, bilet oraz cel wizyty.

Z dworca kolejowego autobusem linii 2 docieramy do centrum. Sam dworzec jest od niego kawałek oddalony. Uchta (https://ухта.рф/) to miasto posiadające około 120 tysięcy mieszkańców. Typowe socjalistyczne miasto robotnicze. Obok miasta wydobywana jest ropa i gaz. Budynek gazprom’u widnieje nad miastem. Odwiedzamy sklep spożywczy by uzupełnić jedzenie na drogę oraz odwiedzamy pocztę. Marcelina z wyjazdów wysyła kartki do domu. Okazuje się, że nadanie listu wymaga sporego doświadczenia. Odpowiednia koperta, odpowiednio wykreślony kod dla automatu. Po 20 minutach kartka wędruje do skrzynki. Obok budynku poczty znajduje się pomnik wojny ojczyźnianej z wiecznym gazowym ogniem. Nasz trip po mieście kończymy przy lokalnej rzecze na szybką kąpiel. Rzeka znajduje się niedaleko stacji kolejowej. O 18 wsiadamy do pociągu.

szybka kąpiel w rzecze Uchta

szybka kąpiel w rzecze Uchta

stacja Uchta nad stacją króluje Lenin

stacja Uchta nad stacją króluje Lenin

w oczekiwaniu na pociąg - stacja Uchta

w oczekiwaniu na pociąg – stacja Uchta

Planowo o 3 nad ranem mamy być na miejscu. Pociąg został zarezerwowany z wyprzedzeniem przez internet. Cały system rezerwacji biletów jest bardzo prosty i skuteczny. Należy też brać pod uwagę sytuację, że do Inty dociera tylko pociąg i bilety są oblegane.

Sam pociąg (wagony) występują w różnych wersjach. Są wagony typowo sypialne z osobnymi kabinami, są kuszetki i wagony z siedzeniami. Cały pociąg jednak jest ponumerowany (wagony, siedzenia, łóżka). Mimo, że wagonów jest dużo w jednym składzie to panuje porządek. Każdy wagon ma swojego kierownika, który opiekuje się wagonem. Wydaje pościel, koce, ręcznik. Objaśnia gdzie jest łazienka, samowar, wagon z jedzeniem. U niego można też dokonać drobnych zakupów żywieniowych. Wagon, który my wybraliśmy to rodzaj otwartego wagonu sypialnego tkz. plackarta. Na długą drogę staje się bardzo integracyjny.

Koszt biletu to wydatek 1317 rubli na osobę w jedną stronę. Bilety kupujemy na stronie http://www.rzd.ru/ . Jest to odpowiednik naszego krajowego PKP.

Jako, że jest to wagon „integracyjny”, a innych obcokrajowców nie ma to dość często jesteśmy zapraszani do rozmowy. Należy ważyć tematy. Rosjanie mają trochę inny punkt widzenia. Z jednym Rosjaninem rozmawiamy na temat Ukrainy, Donbasu i Krymu. Informacje, które uzyskujemy od niego jasno mówią o fakcie, że te miejsca należały do Rosji i na ich terenie jest praktycznie 100% Rosjan. Inna rozmowa traktuje nas Polaków, że nie lubimy Rosjan i niszczymy pomniki ojczyźniane. My mówimy o naszym punkcie widzenia na ten stan. Ogólnie rozmowy są merytoryczne. Każdy ma swoje argumenty.

nasz rosyjski pociąg do Inty

nasz rosyjski pociąg do Inty

nasz rosyjski pociąg do Inty

nasz rosyjski pociąg do Inty

I tak toczymy się na metalowych kołach dalej. Mimo, że te pociągi potrafią pokonywać tysiące kilometrów to są bardzo punktualne. Jak pociąg ma być na stacji o 3 rano, to jest o 3 rano. Wszystko jak w zegarku. Nie zmienia się także krajobraz za oknem. Ciągle są takie same drzewa. Na miejscu jesteśmy o 3 nad ranem (chociaż jest widno jak w południe). Od samego wyjścia z wagonu komary atakują obficiej. Trafiamy na dworzec kolejowy. Około 7 mamy się kontaktować z Viktorem z Parku Narodowego. Na razie przejmujemy remontowaną salę dworca by dospać do rana.

stacja Inta

stacja Inta

24.07.2018 – dzień 3

Przed siódmą rano budzi nas pani z baru kolejowego. Zaczynamy kolejny dzień dotarcia pod górę. Po odgonieniu kolejnych komarów robimy przepakowanie. Zbędne rzeczy zostawiamy w przechowalni na dworcu. Na dworcu tym istnieje opcja tradycyjnego przechowania bagażu (pomieszczenie). Koszt to 150 rubli za bagaż na jedną dobę. Dzwonimy do Viktora. Viktor to były geolog. Teraz ma firmę oferującą transport do parku. Viktor lubi porządek. Tak jak inni Rosjanie jeżeli umawiają się na daną kwotę, trasę, warunki to dla niego jest to święte. Nie lubi cwaniaków. My Polacy także (przynajmniej zdecydowana większość). Po rozmowie uzgadniamy miejsce spotkania. Wsiadamy do autobusu miejskiego (jedyny chyba) i docieramy do centrum. Miasteczko Inta jest totalnie opuszczone. Lata swojej świetności ma dawno za sobą. Kiedyś musiało być „idealnie socjalistyczne, ludowe, robotnicze”, teraz jest jedynie wspomnieniem. Jest miejscem trochę zapomnianym. Docieramy do biura parku. Z racji, że mamy jeszcze trochę czasu to zjadamy śniadanie przy pomniku towarzysza Lenina.

srebrny Lenin w centrum Inty

srebrny Lenin w centrum Inty

W biurze parku wypełniamy dokumenty. Wszystko jest oficjalne. Pracownica biura wystawia nam permit (pozwolenie) na wejście do parku. W systemie informatycznym rejestruje naszą obecność w parku. Koszt pozwolenia i wejścia do parku wynosi 300 rubli od osoby (płacimy tylko kartą płatniczą). Nasze dane identyfikacyjne przesyłaliśmy już wcześniej w formie elektronicznej. Uniknęliśmy dlatego większych formalności. Za parę minut ma podjechać nasz transport. Robimy ostatnie zakupy. W parku otrzymujemy także meldunek.

meldunek dokonany w biurze parku

meldunek dokonany w biurze parku

dokument z parku narodowego zezwalający na wejście

dokument z parku narodowego zezwalający na wejście

Samochód dociera pod biuro parku. Viktor występuje tu jako kierowca. Auto to stara przerobiona ciężarówka (zamocowana paka). Samochody te „Urale” są produkowane od lat pięćdziesiątych do dnia dzisiejszego. Ich konstrukcja praktycznie się nie zmieniła. Są niezawodne. Ze swoim 70 cm prześwitem przejadą każdą przeszkodę i każdą wodę. Pakujemy się i startujemy. Najpierw jedziemy na dworzec po 5 kajakarzy. Z dworca mieliśmy też zabrać 2 inne osoby. Niestety wykonali „manewr Janusza” i stwierdzili, że znajdą tańszy transport. Jak się później okazało nie wyszło im to na dobre (spotkaliśmy ich po drodze, nikt ich nie chciał zabrać włącznie z Viktorem – cyt: „radźcie sobie odpowiedział Viktor zamykając drzwi auta”. Jak wracaliśmy już ze szczytu to spotkaliśmy ich. Byli jeszcze w drodze dopiero za 1 obozem.

Jazda Uralem nie jest wygodna. Trzęsie, rzuca. Jest gorąco i duszno. Viktor nie jest też ideałem kierowcy, strasznie szarpie (sam mówił, że mało jeździ. Ma od tego kierowców). Samo auto to potężna trzy osiowa maszyna z napędem na każdą oś. W środku jest 16 miejsc + 2 miejsca w szoferce. Po drodze zatrzymujemy się kilka razy. Jedni rozprostować nogi inni „puścić pawia”. Pierwsze 3 – 4 godziny drogi to karuzela w lunaparku. Później jest lepiej. Finalnie ciężarówką pokonujemy około 90 km. Można tę drogę pokonać pieszo, ale teraz cieszę się z bujającego Urala.

Specyfikacja podróży:
Pierwsza godzina jazdy – cały czas las.
Druga godzina jazdy – widok bez zmian.
Trzecia godzina jazdy – te drzewa jakby niższe.
Czwarta godzina – zmienimy drogi na rzeki.
Piąta godzina – Uff, pojawiają się góry

Po pięciu i pół godziny docieramy do kopalni (zimą ta sama droga może trwać nawet 2 dni). Każdy z nas jest mocno zmęczony. Robimy wypakowanie towaru. Ustalamy z Viktorem dzień i godzinę powrotu. Koszt wynajęcia auta z kierowcą wynosi 22000 tysiące rubli. Kwota ta dzieli się na ilość osób. Przy pełnym obłożeniu wychodzi około 1200 rubli za osobę. Biorąc pod uwagę spalanie paliwa w wysokości 100 litrów na 100 km przez tą maszynę to nie jest źle.

ural, nasz transport do parku

ural, nasz transport do parku

ural, nasz transport do parku

ural, nasz transport do parku

będzie trzęsło, ale jeszcze o tym nie wiemy ...

będzie trzęsło, ale jeszcze o tym nie wiemy …

będzie trzęsło, ale jeszcze o tym nie wiemy ...

będzie trzęsło, ale jeszcze o tym nie wiemy …

narada przed drogą do parku

narada przed drogą do parku

Około 17 zaczynamy rozbijać obóz. Nasze miejsce biwakowe znajduje się obok jeziora w którym spokojnie można się wykąpać. Super temat po 3 dobach. Zaczynamy przygotowywać jedzenie. Dzisiaj trzeba odespać. Jutro mamy 20 km marsz po bagnach i wodzie. Na koniec dnia rozmawiamy jeszcze z Rosjanami po których nie przyjechał transport. Opisują nam charakter i trudności jutrzejszej drogi. Dalej już tylko na nogach lub na koniu. Koni nie mamy. Będzie się działo.

Miejsce w którym się rozbiliśmy nazywam pierwszym obozem. Jest zlokalizowane obok obecnej kopalni kwarcu. Żiełannaja (Желанная). Jest to dobre miejsce na obóz. Tutaj też jest miejsce zbiórek dla samochodów Ural.

pierwszy biwak nad jeziorem

pierwszy biwak nad jeziorem

pierwszy biwak nad jeziorem

pierwszy biwak nad jeziorem

25.07.2018 – dzień 4

O 6.00 czasu lokalnego operujące już całkiem wysoko słońce wyprasza nas z namiotów. Po porannej toalecie, śniadaniu startujemy w górę doliny (górę potoku Bałbaniu). O 6.30 jesteśmy już w drodze. Dzisiejszy plan to dotrzeć do obozu drugiego w okolice jezior. Do pokonania mamy około 20 km. Całość szlaku wyznacza droga piaskowo – szutrowa. Nie sposób się w tym przypadku zgubić. Obecnie samochody ciężarowe mają zakaz jazdy tym odcinkiem. Mogą dojeżdżać jedynie do pierwszego obozu. Droga jest miejscami miękka. Pod ciężarem własnym i naszych plecaków zapadamy się po kostki.  Sugestia taka by nie iść po drodze, ale podejść wyżej, bliżej ściany skalnej i iść tamtą ścieżką. Jest ona wyżej położona i nie jest miękka.

w drodze do obozu drugiego ...

w drodze do obozu drugiego …

w drodze do obozu drugiego ...

w drodze do obozu drugiego …

góry Ural

góry Ural

Po 1,5 godzinie marszu docieramy do obozowiska pasterzy reniferów. Mieszkają oni w autentycznym czumie. Czum jest to przenośny, stożkowy namiot ze skóry lub płótna o okrągłej lub owalnej podstawie. Znajduje się on w centrum obozowiska. Dookoła znajdują się drewniane sanie czekające na zimę oraz zapasy drewna. Z obozu wybiega do nas mały renifer oraz mały biały samojed. Rasa psów samojed wyhodowana została przez lud o tej samej nazwie, który mieszkał na zachód od Uralu. Psy pomagały przy wypasie reniferów, ciągnęły sanie, ale też towarzyszyły dzieciom. Samojed wyjątkowo przywiązuje się do rodziny, jest wesoły i cierpliwy, zupełnie pozbawiony agresji.

wioska pasterzy reniferów

wioska pasterzy reniferów

mały szalony renifer

mały szalony renifer

Za obozowiskiem przeskakujemy przez kilkumetrowy strumień. Te nasze skoki kończą się drobnymi zamoczeniami. Tutaj chwilę odpoczywamy. Po paru minutach startujemy dalej. Od tego momentu (obozowiska) występują największe bagna. Są one uciążliwe, ciężko je omijać. Całość tego błotnego odcinka wynosi około 4 km. Pokonujemy go ponad godzinę. Po odcinku bagnistym rozpoczyna się suchy odcinek. Głównie prowadzi on po płaskim terenie. Droga szeroka z jasną i widoczną ścieżką.  Po pokonaniu około 5 km dochodzimy do „kamienistego potoku”. Jest to około 300 metrowy odcinek koryta potoku. Obecnie spokojnie można przejść suchą nogą. W sezonie zimowo – wiosennym topniejący śnieg „produkuje” rwącą rzekę. Po przejściu potoku ścieżka zaczyna kierować ku górze. Po prawej stronie znajdują się ślady kolejki górniczej (zardzewiały wagonik, zardzewiałe koła).

dużo skakania po drodze do celu ...

dużo skakania po drodze do celu …

ślady bytności górników ...

ślady bytności górników …

odpoczynek ...

odpoczynek …

kamienny potok

kamienny potok

Ostatnie 2 km to mocne podejścia pod górę. Po prawej stronie mijamy pierwsze jezioro. Przy jeziorze tym widzimy rozbite 2 namioty. My jednak chcemy podejść wyżej. Dochodzimy do dwóch jezior przy których znajdujemy płaskie pole pod biwak. Tu rozbijamy namioty. Dzisiaj przenocujemy w obozie drugim i jutro rano na lekko zaatakujemy szczyt.

Jak później się okazuje powyżej skał znajduje się jeszcze jedno jezioro. Jest ono największe, ale zarazem nie ma do niego możliwości podejścia. Jest ono w typowym kotle. Dookoła kotła zalega śnieg.

Po rozbiciu obozu zaczynamy przygotowywać posiłek. Do późnego wieczora siedzimy w moskitierach. Gramy w karty i rozmawiamy o jutrzejszym ataku. Z naszego obozu widać nasz cel. Górę Narodnaja.

ostatnie trudności przed biwakiem

ostatnie trudności przed biwakiem

26.07.2018 – dzień 5

Wstajemy o 5.30. Słońce nie zachodzi tak by było ciemno. Jedynie temperatura która spada do +15 stopni informuje o porze nocnej. Pogoda jest dobra. Nie ma strasznego upału, nie pada. Jedynie komary cały czas dają o sobie znać. Po toalecie w jeziorze (jezioro dużo zimniejsze niż przy obozie pierwszym) i śniadaniu o 7.00 startujemy na szczyt. Pierwszy kilometr to dojście do górnej części doliny. W miejscu tym widocznie się zwęża i zamyka. Dochodzimy do kolejnego dużego jeziora przy którym jest kilka namiotów wraz z krzątającymi się ludźmi. Jezioro to znajduje się pod ścianą Narodnej. Droga jest oczywista. Po kolejnym kilometrze dochodzimy do kamiennego języka lodowca. Masa różnej wielkości kamieni. Pod nimi słychać płynącą wodę. Po kolejnych 500 metrach wchodzimy w śnieżny lodowiec. Lodowiec ten jest dość ubogi, mały. Jednak mocno pnie się ku górze. Tutaj też zyskujemy ponad 200 metrów przewyższenia. Po przejściu lodowca wchodzimy na sporą skalną polanę. Stąd też widzimy 3 wierzchołki. Ostatni lewy to główny szczyt. Na polanie spotykamy także grupę Uralskich dzieciaków z opiekunem. Mają dobre tempo. Także idą na lekko.

poranna kawa ...

poranna kawa …

Na polanie robimy chwilę przerwy na picie i batonika. Co do wody pobieranej z lodowca należy pamiętać, że jest ona jałowa. Oznacza to, że mimo jej picia możemy się odwodnić. Nie zawiera ona żadnych wartości dla naszego organizmu. Do wody najlepiej wrzucać pastylki z elektrolitami i dopiero taką mieszankę spożywać.

Dalsze wejście to skakanie po kamieniach.

droga na szczyt to "skakanie" między kamieniami

droga na szczyt to „skakanie” między kamieniami

czerwony lodowiec

czerwony lodowiec

Ural jest fałdowym górotworem hercyńskim. Wyższe partie gór zbudowane są głównie ze skał metamorficznych i magmowych (gnejsy, kwarcyty, łupki krystaliczne). Niższe warstwy zbudowane są z różnorodnych skał osadowych. Ta część pasma to tkz. Ural Subpolarny. Ten rodzaj gór jest bardzo stary. Nasze góry świętokrzyskie także są z okresu hercyńskiego.

w drodze na szczyt, tablica informująca o fakcie przebywania w parku narodowym

w drodze na szczyt, tablica informująca o fakcie przebywania w parku narodowym

Następne kilkadziesiąt minut marszu doprowadza nas do pierwszego wierzchołka. Widok rekompensuje niedogodności. Widoczność jest bardzo dobra. Kolejne 30 minut zmniejsza nasz dystans do celu. Osiągamy drugi wierzchołek. Za wierzchołkiem tym znajduje się drewniany krzyż. Krzyż ten umiejscowiony jest tak, że patrząc na niego frontalnie po prawej stronie jest Azja, po lewej stronie Europa. Centralnie za nim jest Narodnaja. Do celu pozostało nam około 40 minutowe podejście. Osiągamy szczyt.

widok na Ural Azjatycki, krzyż rozdziela granicę Europy od Azji

widok na Ural Azjatycki, krzyż rozdziela granicę Europy od Azji

widok na Ural Azjatycki, pod krzyżem turyści pozostawiają przedmioty na szczęście

widok na Ural Azjatycki, pod krzyżem turyści pozostawiają przedmioty na szczęście

„Nasz cel osiąga cała nasza siódemka. Trzech ludzi realizuje Koronę Europy. Michał osiąga 25 szczyt. Maciek 43 górę. Ja dla mojego miasta Radomia osiągam 38 górę. Z nami jest Marcelina, Lidka oraz nasi przewodnicy po Rosji Katerina (Kasia) oraz Karol. Takich kompanów polecam wszystkim !. Narodnaja została pokonana, a my zostaliśmy przez nią ugoszczeni.”

Na szczycie znajduje się metalowy postument w formie piramidy. Obok znajduje się tarcza i miecz jako symbol obrony Europy przez Azją. Na samym szczycie jest sporo miejsca. Wszyscy spokojnie się mieszczą. Całkowity dystans między naszym drugim obozem, a wierzchołkiem wynosi 7,5 kilometra. Całkowity czas wejścia na szczyt wyniósł 3 godziny i 50 minut. Czas zejścia wyniósł 3 godziny i 20 minut. Przewyższenie całkowite to 830 metrów.

Rosja - Narodnaja 1895 m n.p.m.

Rosja – Narodnaja 1895 m n.p.m.

trzech koroniarzy, Michał, Maciek i Dawid

trzech koroniarzy, Michał, Maciek i Dawid

Rosja - Narodnaja 1895 m n.p.m.

Rosja – Narodnaja 1895 m n.p.m.

Rosja - Narodnaja 1895 m n.p.m.

Rosja – Narodnaja 1895 m n.p.m.

Rosja - Narodnaja 1895 m n.p.m.

Rosja – Narodnaja 1895 m n.p.m.

Po wykonaniu zdjęci, nawiązaniu połączenia satelitarnego podziwiamy panoramę Uralu. Jest przepiękna i olbrzymia. Dopiero tu widać ogrom gór Uralu. Przekazujemy też symbolicznie naszą Polską flagę w ręce spotkanego Rosjanina. Później zaczynamy kierować się w dół do naszego obozu. Po zejściu do obozu zjadamy ciepły posiłek. Widzimy także, że pogoda zaczyna się zmieniać. Nadciągają burzowe chmury. Cały wieczór i spory kawałek nocy pada deszcz. Dodatkowo niebo jest rozświetlane przez pioruny. Nie pozostaje nic innego jak pójść spać.

obóz 2, po burzy ...

obóz 2, po burzy …

27.07.2018 – dzień 6

Dzisiaj mamy w planach dostać się do obozu pierwszego. Mamy na to cały dzień więc zbieramy się bez pośpiechu. Do pokonania mamy dystans około 20 km. Wracamy tą samą drogą, którą przyszliśmy dwa dni temu. Z racji, że przebijamy się przez bagna zajmuje nam to 4 godziny i 30 minut. Dodatkowo słońce i spora wilgotność dopełnia działania zmęczenia. Z obozu drugiego startujemy o 7.00 rano. O 11.30 jesteśmy w obozie pierwszym.

Karoli i Katia tanecznym krokiem idą do obozu pierwszego

Karoli i Katia tanecznym krokiem idą do obozu pierwszego

Michał, Dawid, Karol, Marcelina

Katia, ojciec woder Maciek, Lidka

Katia, ojciec woder Maciek, Lidka

Pierwsze co robimy (ja i Maciek) to kąpiel w jeziorze. Jest ono dużo cieplejsze niż jeziora położone wyżej. Jedyny mankament to ryby, które podgryzają nogi. Czekamy na kierowcę Wiktora. Jutro ma nas odebrać około 12.00. Resztę dnia odpoczywamy. Jako, że w karty grać się nie da z powodu wiatru to grupa idzie na wycieczkę do kopalni. Kopalnia znajduje się niedaleko naszego obozu. Wspomniany Wiktor właśnie tu pracował. Tak mija kolejny dzień na Uralu.

Po godzinie 18 zaczyna kropić. Drobne krople zamieniają się w regularną burzę. Trafiamy do namiotów i tam spędzamy resztę dnia i nocy. Wieczorem do obozu pierwszego dociera jeszcze jedna grupa ludzi, która rozbija się obok. Rano okazuje się, że wśród nich jest małżeństwo Polsko – Białoruskie. Rano mają wyruszyć na Narodną.

28.07.2018 – dzień 7

Wstajemy rano w okolicy godziny 8.00. Deszcz jeszcze pada. Jest zdecydowanie zimniej. Dzisiejszej nocy trochę zmarzliśmy gdyż cienkie śpiwory zabrane z Polski okazały się zbyt cienkie. Temperatura w namiocie o 8 rano wynosiła +8 stopni, a zabrane śpiwory jako minimum mają +10 stopni. No cóż. Waga zwyciężyła. Rano dojadamy ostatnie porcję żywnościowe. Ludzie którzy są wokoło zaczynają się rozchodzić. Część w stronę obozu drugiego, część w stronę Inty. Zostajemy sami. Temperatura cały czas jest niska. Rozpalamy ognisko. Obok miejsca biwakowego są przygotowane drewniane klocki na ognisko. Znajdują się też 2 duże drewniane stoły. Pod stołami ludzie zostawiają nie wykorzystaną żywność. Jest kasza, ryż. My zostawiamy nie wykorzystane buty OP1, które miały ułatwić przechodzenie po bagnach.

deszczowy ostatni dzień na Uralu

deszczowy ostatni dzień na Uralu

Samochód z kierowcą przybywa o 13.00. Pakujemy się do środka i jedziemy do Inty. Po godzinie 19 jesteśmy na miejscu. Po drodze nasze auto ma jakiś problem z hamowaniem. Teraz właśnie zostaje udowodnione przez kierowcę, że to auto naprawia się szybko i sprawnie. Kierowca wyciąga kawałek metalowego kołka, bierze młotek, wchodzi pod samochód. Słychać tylko metaliczny odgłos pracy młotka. Po 5 minutach pada komenda – możemy jechać.

niezawodny samochód ural

niezawodny samochód ural

Po dojeździe do miasta kierujemy się na dworzec. Odbieramy nasze bagaże. Kierowca zawozi nas do hostelu w mieście, który pełni także rolę restauracji. Paradoksalnie w hostelu patrzą na nas jak na kosmitów. Karol tłumaczy jednego lokalnego (imię – Dymitr), że specjalnie przybył on do hostelu bo nigdy nie spotkał nikogo z Polski. Dodam, że Dymitr ma na oko ponad 40 lat.

Hostel w którym nocujemy ma bardzo dobrze rozwiązaną dobę hotelową. Nocleg kupuje się tu na 24 godziny. Czyli jeżeli przybyliśmy o 20.00 to możemy w ramach jednej doby hotelowej być do 20.00 dnia następnego. Bardzo nam to pasuje bo w nocy mamy pociąg. Koszt hostelu wynosi około 700 rubli na osobę. Warunki są bardzo dobre jak na te standardy. W hostelu jest dostęp do łazienki i wyposażonej kuchni. Jest też dostęp do WIFI.

Dzisiaj w planach mamy świętowanie. Teraz spokojnie możemy wypić szklankę za sukces.

Dane Hostelu: „Guest House Izbushka„, rezerwacja przez serwis booking.com, adres: Kirova, D. 20, 169849 Inta.

Guest House Izbushka

Guest House Izbushka

29.07.2018 – dzień 8

Wstajemy rano bez pośpiechu. Rano śniadanie i prysznic z ciepła wodą. Po 7 dniach docenia się takie małe rzeczy. Około 11 wyruszamy w miasto. Pod hostelem spotykamy towarzysza z naszego pociągu (z nim w pociągu rozmawialiśmy o Krymie). Teraz streszcza nam informacje o mieście. Inta to małe miasteczko robotnicze. Wybudowane w 1954 roku. Według danych z 2010 roku ma ponad 30 tysięcy mieszkańców. Chociaż teraz jest dużo mniej. W latach świetności utrzymywało się z kopalni węgla. Teraz ostatnia działająca kopalnia ma być zamykana. Miasteczko generalnie ładne (Maciek: „Jakby je odszorować to coś by z tego było„), niestety mocno jest zaniedbane.

nasz towarzysz z pociągu ...

nasz towarzysz z pociągu …

Miasto ma szerokie ulice, ale nie ma tu praktycznie samochodów. Wszystkie budynki są takie same (drewniane lub murowane). Po oknach widać, że mieszkania są opuszczone. W centralnej części miasta znajduje się pomnik towarzysza Lenina. Srebrny Lenin. Obok znajduje się pomnik wojny ojczyźnianej. Dostępne są sklepy spożywcze i przemysłowe. Są otwarte z pełnymi półkami. Brakuje jednak klientów. Widać w mieście braki pieniężne. Dla nas Polaków jest tanio, nawet bardzo tanio. Jemy, pijemy, chodzimy po ulicach Inty. Dzisiaj jest dzień marynarki. Spotykamy marynarzy rezerwy. Pozdrawiają się, rozmawiają, piją. Są głośni, ale spokojni. Podchodzimy, także z nimi rozmawiamy. Zdziwieni są, że my Polacy tu dotarliśmy. Z tego co widać są tu poważani. Ludzie ich szanują, pozdrawiają, a policja nie interweniuje. Bycie w armii rosyjskiej jest obiektem pewnego statusu. Mają dużo większy szacunek i poważanie niż policja.

za mundurem panny sznurem ...

za mundurem panny sznurem …

ojciec Maciek z marynarzami rosyjskimi

ojciec Maciek z marynarzami rosyjskimi

miasto Inta

miasto Inta

miasto Inta

miasto Inta

Po południu docieramy do naszego hostelu. Znów stajemy się obiektem pytań i zainteresowań. W barze dosiadają się do nas wydobywcy ropy. Dziwią się, że kupujemy piwo w barze. Jak się okazuje po alkohol idzie się do sklepu, przynosi się do baru i pije. Całkiem ciekawe rozwiązanie. Pytanie: z czego utrzymuje się bar ?. Z jedzenia. Nawet szklanki i kieliszki dostaje się z baru.

O 1.15 w nocy mamy pociąg do Uchty. Dworzec oddalony jest parę kilometrów od miasta. Linia kolejowa i dworzec powstała później niż miasto. W barze dostajemy numer do zaprzyjaźnionego kierowcy który zawiezie nas na dworzec. W mieście jest jedna taksówka. Młody kierowca jedzie z nami 2 razy (nie pomieścimy się wszyscy razem). Koszt to 350 rubli za kurs. Tanio. Na dworcu zatrzymuje nas policja. Szukają złodzieja akumulatora z poprzedniego dnia. Małe senne miasto z małymi problemami.

30.07.2018 – dzień 9

O 1.15 wsiadamy do pociągu w relacji Inta – Uchta. Trwa cała ceremonia rejestrowa. Bilet, paszport, konkretne miejsce. Co ciekawe mimo, że jedziemy tylko 8h to wszystko jest o czasie, wszystko co do minuty. Nic się nie spóźnia. W pociągu kierownik wydaje pościel oraz instrukcje. Nasze PKP powinno wysłać osoby zarządzające na kurs do Rosji. O 9.45 jesteśmy w Uchcie.

Na stacji w Uchcie czeka na nas nasz kierowca Siergiej. Zawozi nas do Syktywkar. Czas jazdy to 5 godzin. Około 15.00 jesteśmy pod lotniskiem.  Rosja to olbrzymi kraj. Jedzie się masę kilometrów a w skali mapy to nic. Odcinki trasy Zakopane – Gdańsk realizuje się tu jako podmiejskie.

w drodze do Syktywkar, typowy sklep spożywczy

w drodze do Syktywkar, typowy sklep spożywczy

Zostawiamy nasze bagaże na lotnisku i idziemy zerknąć na Syktywkar. Miasto wielkości Radomia. Układ podobny do innych rosyjskich miast.  Zjadamy obiad w barze mlecznym, idziemy na pocztę.

Syktywkar

Syktywkar

O 20.00 mamy lot do Moskwy. Lecimy samolotem Boeing 737, rosyjskich linii UTAir. O 22.30 odbieramy bagaże i meldujemy się na stacji kolejki. Zdążamy na czas. Przesiadamy się na metro wcześniej żegnając się z Kateriną i Karolem. Oni udają się rano odwiedzić rodzinę Kati pod Moskwą. My będziemy zwiedzać Moskwę.

Przed 24 meldujemy się w hostelu o wdzięcznej nazwie – Napoleon. Hostel znajduje się na ostatnim czwartym piętrze w kamienicy przy ulicy Maly Zlatoustinskiy. Adres www – napoleonhostel.com . Ceny przystępne, standard dobry. Dostajemy cały pokój na naszą piątkę. Koszt dwóch noclegów dla naszej piątki wyniósł 7000 rubli.

31.07.2018 – dzień 10 oraz 01.08.2018 – dzień 11

Wstajemy rano po 7. W planach na dzisiaj mamy zwiedzanie Moskwy. Pogoda jest idealna. Nie jest za zimo. Nie jest za ciepło. Po śniadaniu „idziemy w miasto”. Nie będę opisywał dokładnego planu dnia. Wymienię miejsca wartę zobaczenia w Moskwie w przypadku ograniczonego czasu na zwiedzanie. Jutro o 20.05 lecimy po Polski, więc mamy do dyspozycji prawie 2 dni. We wtorek i środę odwiedzamy:

1. Plac Czerwony

Plac Czerwony w Moskwie (ros. Красная площадь) – najbardziej znany plac Moskwy, położony w centrum miasta opodal Kremla (oficjalnej siedziby prezydenta Rosji). Ma 330 m długości i 70 m szerokości. Plac ten jest miejscem rozpoznawalnym na całym świecie. Na placu tym znajduje się mauzoleum Lenina, sobór Wasyla Błogosławionego, Kreml, Państwowe Muzeum Historyczne czy sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Wejście na plac jest bezpłatne.

muzeum historyczne na Placu Czerwonym

muzeum historyczne na Placu Czerwonym

mury Kremla

mury Kremla

wieże Kremla

wieże Kremla

2. Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór zbudowany został w latach 1555–1561 przez cara Iwana Groźnego. Sobór miał upamiętniać zwycięstwo w wojnie z kazańskimi Tatarami i zdobycie ich stolicy – miasta Kazań. Za jego autora uważa się pskowskiego mistrza Postnika Jakowlewa, zwanego Barmą. Według niektórych historyków w budowie brali udział włoscy mistrzowie, tworząc szczególne połączenie tradycyjnej słowiańskiej architektury i europejskiego stylu epoki Odrodzenia. Koszt wejścia wynosi 1000 rubli za osobę.

Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór Wasyla Błogosławionego

3. Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej

Sobór znajduje się obok budynku Muzeum Historycznego. Sobór w czasach ZSRR został zburzony i zastąpiony miejskim szaletem. Po upadku ZSRR został odbudowany. Wejście jest bezpłatne.

Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej

Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej

4. GUM – Gosudarstwiennyj Uniwiersalnyj Magazin

Główny Dom Towarowy, budynek z XIX wieku pełniący rolę galerii handlowej. Bardzo ciekawa konstrukcja wykonana z żelaza i szkła. Budynek na 3 otwarte kondygnacje. Wejście jest bezpłatne.

GUM

GUM

5. Grób Nieznanego Żołnierza w Moskwie

Inspirowany na Warszawskim Grobie Nieznanego Żołnierza. Zbudowany w 1967 roku ku czci poległych w II wojnie światowej. Warto zobaczyć zmianę warty wykonywaną przez Pułk Kremlowski. Wejście bezpłatne

grób nieznanego żołnierza, wieczny ogień

grób nieznanego żołnierza, wieczny ogień

6. Objazd autobusem dookoła Kremla i centrum Moskwy

Są to dwie linie autobusowe poruszające się wokoło centrum. Bilet kupujemy na 2 dni. Z autobusu możemy wysiadać i ponownie wsiadać na wyznaczonych przystankach. Dobra szybka forma zwiedzenia centrum. Z podłączonych słuchawek możemy się dowiedzieć o historii, zabytkach i miejscach. Koszt biletu na 2 dni wynosi 1900 rubli. Za dopłatą jest dostępna też opcja płynięcia statkiem po rzecze Moskwa.

czerwony autobus ...

czerwony autobus …

7. Pomnik Piotra Wielkiego

Nazywany też pomnikiem z okazji 300 lecia floty. Całkowita wysokość pomnika wynosi 98 metrów, przez co jest on najwyższym wolnostojącym posągiem w Rosji i siódmym pod względem wysokości na świecie. Stoi na sztucznej wyspie. Najlepiej oglądać go z poziomu rzeki (np. na łódce). Oglądanie bezpłatne.

pomnik Piotra Wielkiego

pomnik Piotra Wielkiego

8. Mauzoleum Lenina

Grobowiec przy placu Czerwonym w Moskwie, umiejscowiony w bezpośrednim sąsiedztwie północno-wschodniej części murów Kremla. Został wzniesiony w latach 1929-1930 według projektu Aleksieja Wiktorowicza Szczusiewa, w stylu konstruktywistycznym. Jest miejscem spoczynku zwłok przywódcy rewolucji październikowej Włodzimierza Ilicza Lenina, a w latach 1953-1961 był również miejscem spoczynku jego następcy, Józefa Wissarionowicza Stalina.Jeżeli chcemy odwiedzić mauzoleum musimy wcześnie rano ustawić się w kolejkę. Mauzoleum otwierane jest o 10.00 i jest czynne do 13.00. Realnie godzina 9.00 jest dobrym czasem na zajęcie miejsca w kolejce. Za mauzoleum pod murami Kremla znajdują się pochówki między innymi:  Dzierżyńskiego, Breżniewa, Stalina czy innych 120 zasłużonych osób. Wejście jest bezpłatne. Jedynie trzeba odstać w sporej kolejce.

mauzoleum Lenina

mauzoleum Lenina

aleja zasłużonych ...

aleja zasłużonych …

9. Stacje Moskiewskiego metra

Po za oczywistymi zaletami metra warto pojeździć po jego stacjach. Każda stacja jest inna. Stacje wyłożone są marmurami. Na ścianach wiszą obrazy. Często z sufitów opuszczone są wielkie kryształowe żyrandole. Pomniki czy witraże wkomponowane są w mury danej stacji. Koszt biletu pojedynczego na metro wynosi 50 rubli.

moskiewskie metro ...

moskiewskie metro …

10. Restauracje i lokale

W Moskwie znajduje się bardzo dużo dobrych restauracji czy pub’ów. My kosztowaliśmy kuchnię lokalną (barszcz, solankę, pierogi), ale także kuchnię gruzińską, japońską. Całe jedzenie bez jakiegokolwiek zarzutu. Ceny bardzo przystępne. Jeżeli jesteście fanami piw IPA to Moskwa może okazać się Waszą Mekką. Całe pub’y tylko z takim rodzajem piwa. Koszty obiadu w Moskiewskiej restauracji dla 4 osób to kwota rzędu 2500 rubli. Koszt piwa IPA wynosi od 200 do 300 rubli w zależności od jego rodzaju.

rosyjsko - gruzińska kuchnia ...

rosyjsko – gruzińska kuchnia …

rosyjsko - gruzińska kuchnia ...

rosyjsko – gruzińska kuchnia …

W środę wracamy do Polski. Lecimy z lotniska Sheremetyevo naszym LOT’em. Nasz rodzimy operator lotniczy oczywiście musiał się spóźnić. Wracamy do Polski. Taki oto strzał na powitanie.

Wyjazd bardzo udany. Ekipa zacna. Wszystko co zostało zaplanowane zostało wykonane. Główny nasz cel został zrealizowany – Narodnaja zdobyta. Dodatkowo poznaliśmy trochę inny świat, innych ludzi. Po raz kolejny stwierdzam, że wschód jest bardzo przyjazny. W Rosji nie spotkaliśmy się z niechęcią ludzi czy brakiem pomocy. Wszystko wręcz przeciwnie. Wszystko na plus. Cóż można powiedzieć ?. Szczerze Polecam !


Napotkane trudności:

  • przed wyjazdem na Narodnaja jak i do samej Rosji należy wszystko dobrze zaplanować. Należy pamiętać, że loty mogą być odwołane i nie jest to rzadkim przypadkiem
  • wyjazd należy zacząć od wyrobienia wizy rosyjskiej. Wizę można wyrobić w ambasadzie. Materiały odnośnie wiz znajdują się na stronie Ambasady Rosyjskiej . Inną opcją wyrobienia wizy są agencję pośredniczące. My korzystaliśmy z agencji w Łodzi – AREATOUR
  • znajomość języka rosyjskiego, po za Moskwą i większymi lotniskami porozumiewanie się w języku angielskim jest minimalne
  • w przypadku Uralu należy dobrze zaplanować zapotrzebowanie na jedzenie. Należy brać pod uwagę opóźnienia w transporcie i potrzebę spędzenia dodatkowego 1 czy 2 dni ekstra.
  • myśleć jak Rosjanie, przestrzegać ich zasad, a wszystko będzie się pozytywnie toczyło
  • w większości miejsc można płacić kartą (jedyna forma płatności w biurze parku), ale warto mieć ze sobą drobną gotówkę na bieżące wydatki

Wymagany sprzęt:

  • kompletny biwak (namiot, karimatę, śpiwór adekwatny do temperatury, kuchnię)
  • moskitiera, skuteczne środki na komary (np. MUGGA – 50%)
  • kalosze lub buty z kombinezonu chemicznego OP1
  • telefon satelitarny (np: wezwanie pomocy). Nie ma innej opcji kontaktu. My wynajeliśmy telefon w Warszawskim oddziale TS2 Space. Koszt wynajęcia to kwota rzędu 30 zł za dzień. Dodatkowo płacimy za połączenia i wiadomości sms.
  • ubranie adekwatne do terenu
  • dobrze zaopatrzona apteczka (zdani jesteśmy na siebie)
  • ładowarka solarna. Jedyna opcja pozyskania prądu

Koszty zdobycia szczytu (szacunek dla 1 osoby):

  • koszty wizy do Rosji – 477 zł (jest to wartość wizy wraz z wymaganym ubezpieczeniem, wiza załatwiana przez agencję AREATOUR )
  • koszt lotu samolotem w relacji Warszawa – Moskwa, Moskwa – Warszawa – 1090 zł
  • koszt lotu samolotem w relacji Moskwa – Syktywkar, Syktywkar – Moskwa – około 550 zł
  • koszt transportu w relacji Syktywkar – Uchta, Uchta – Syktywkar – około 200 zł
  • koszt pociągu Uchta – Inta, Inta – Uchta – poniżej 200 zł
  • koszt wejścia do Parku Narodowego – 20 zł
  • koszt ciężarówki Ural (w 2 strony przy założeniu pełnej obsady) – około 200 zł
  • koszt noclegu w hostelu w Incie – około 45 zł
  • koszt transportu hostel – dworzec kolejowy – około 8 zł
  • koszty dodatkowe (metro, przechowalnie bagażu itp) – poniżej 100 zł
  • koszty jedzenia, atrakcji, pamiątek itp. – około 800 zł

Video wejścia:


Dane wejściowe:

Warszawa - Moskwa - Syktywkar - Uchta - Inta - Narodnaja

Warszawa – Moskwa – Syktywkar – Uchta – Inta – Narodnaja

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »
Page generated in 1,305 seconds. Stats plugin by www.blog.ca
napisz ...