Opis dojazdu i wejścia na najwyższy szczyt Kazachstan ‚u. Szczyt ten 509 metrów wysokości i nie ma oficjalnej nazwy. Znajduje się w stepach Kazachskich.

OPIS (Wikipedia):

(brak informacji o szczycie)


Numer szczytu w/g wysokości korony europy: 37


Udokumentowana data wejścia: 19.11.2017 roku

Nieudana data wejścia: 16.10.2017 roku (odwrót z lotniska w Moskwie)


Opis dojazdu oraz wejścia na szczyt:

Nikt normalny nie leci do Kazachstan ‚u by zdobyć szczyt, który nawet nie ma nazwy. Nikt nie pokonuje 2588 km samolotem, 209 km autem (w tym 106 km po Kazachskich stepach) i tylko 4 km na nogach. Nikt nie chce by go deportowano z Moskwy lub pozostawiono na stepach w Kazachstanie. Naprawdę nikt … oj chyba nie. Na świecie znajduje się kilku wariatów co to robią. Szczyt ten jest 37 górą Europy i ma 509 metrów wysokości. W zdobywaniu (a raczej wariactwie) uczestniczyli: Michał, Maciek, Adrian i ja. Cel został osiągnięty mimo wielu trudności formalnych i kosztowych. No cóż, taka karma.

Pierwszą nieudaną próbę dotarcia do Kazachstan ‚u, a później na szczyt wykonaliśmy 15 października 2017 roku. Plan wydawał się prosty. Wsiadamy do samolotu lecimy do Moskwy, przesiadamy się do Aktobe w Kazachstan ‚ie … , oj niestety nie tak szybko.

(FB, profil „Korona Europy dla miasta Radomia” z 15 października 2017 roku)

„I niestety okazuje się, że nawet mała góra jest w stanie pozostać niepokonana. Względy nie do końca związane z górą nas pokonały. Smutne, ale prawdziwe. Rosja to naprawdę dziwny kraj. Chyba tylko w tym kraju może do samolotu wejść komplet pasażerów, a dolecieć czterech mniej. Toż to tylko 4% ze stu obecnych. Po wylądowaniu w Moskwie o 23.35 dostaliśmy sms, iż należy stawić się do bramki 47. Lotnisko duże. Po 20 minutach jesteśmy pod bramką i co ? i nic, bramka zamknięta. Osoba kieruje nas do informacji. W informacji droga Pani nie wie co ma zrobić, a jej szybkość działania (30 minutowa) zamyka całkowicie możliwość wylotu. Sprawdzamy inne loty do Aktobe, są … we wtorek. Co robić ? Decyzja, niestety wracamy. Informacja główna otwierana jest około 5 no może 6. Tak, przecież to jest lotnisko międzynarodowe. Rozbijamy obóz obok informacji, bo co mamy robić.

Po około godzinie dostajemy od lotniska dwóch Panów, którzy czytając jedną gazetę (dobrze, że nie odwrotnie) pilnują żebyśmy się nie zgubili (lotnisko jest duże). O 6 pojawia się Pani w okienku. Oczywiście już w pierwszym zdaniu wie, że jesteśmy zagubioną czwórką. Ciekawe ? Jak się okazuje, nie możemy wrócić na bilety które mamy, bo nie można ich przebukować. Każdy bilet można przebukować, zwłaszcza, że lot jest za 24 h. Pani dumnie odpowiada, że to są zasady Aeroflot. Nie możemy też czekać powyżej 24 h, bo nie mamy wizy rosyjskiej. Mogą nas aresztować i deportować. Jedyne wyjście to zakup dodatkowego biletu, po bardzo zawyżonych cenach. Super.

Wygląda to ciekawie, ale ciekawe do końca nie jest. W przypadku braku karty pokładowej nie mogę iść do sklepu i nic kupić, bo przecież mnie tu nie ma. Nie mogę wyjść poza lotnisko, bo nie mam wizy. Nie mogę być tu powyżej 24h, bo mnie aresztują. Rosja i jej wspaniałe linie lotnicze.

Wnioski. Zawsze dobrze podsumować. Pamiętajcie, dobrze jest nadać bagaż rejestrowy. Niech to będzie cokolwiek, byle było w luku. Bagaż jak się okazuje musi lecieć z pasażerem. Samolot musi czekać. Jeżeli macie międzylądowanie w Moskwie, nawet nie patrzcie za siebie tylko szybko gońcie do właściwej bramki. Ewentualna „szybkość” obsługi w załatwieniu problemu jest kiepska. Moje wrażenie i odczucie … każdy na tym lotnisku ma Cię w d…. .

Traktujemy to jako kolejne doświadczenie około górskie i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Poznało się czterech niezłych gości i już w planach mają powrót, ale z przytupem. Bo jak Ci coś nie wychodzi normalnie, to próbuj cięższej wersji. Informacje już nie długo.”

port lotniczy Moskwa-Szeremietiewo, basecamp pod informacją

port lotniczy Moskwa-Szeremietiewo, basecamp pod informacją

Drugą próbę ataku Kazachstan ‚u podejmiemy bardziej ekstremalnie. Zasada wspinaczkowa: jeżeli droga nie puszcza, to trzeba iść trudniejszą. Do naszego szczytu w Kazachstanie dodajemy najwyższy szczyt w Turcji – Mahya Dağı. W sumie 6 lotów, 4 kraje i 2 szczyty. Będąc na lotnisku w Warszawie myśleliśmy, że nic już się złego nie wydarzy. A jednak … .

Meldujemy się przy stanowisku LOT’u, bo tymi liniami mamy lecieć do Moskwy. Pracownik tych linii patrząc w monitor swojego terminala prosi o nasze paszporty, klikając w klawiaturę stwierdza, że nie możemy wylecieć do Moskwy. Według niego potrzebujemy wizy, której oczywiście nie mamy. WTF !. Według jegomościa nasz lot nie jest łączony i wymaga wizy. Mega złość z naszej strony, myślimy co zrobić. Nie zamierzamy w Moskwie być dłużej niż to jest wymagane. Nie chcieliśmy też lecieć jak ostatnio, żeby na samym lotnisku mieć tylko godzinę przerwy. Udajemy się do stanowiska Aeroflot’u po rozwiązanie. Na stanowisku (jak nas to nie dziwi) nie ma nikogo. Jest tylko informacja z numerem telefonu. Dzwonimy. Pan informuje nas, że tak jest i musimy posiadać wizę. Kurczę przecież kupiliśmy bilet z Warszawy do Aktobe.

Maciek rzuca propozycję – spróbujmy wydrukować nasze bilety na maszynie. To też robimy, udało się. Mamy je. Szybko udajemy się do kontroli bagażu i kontroli paszportowej. Nikt o nic nie pyta. Udajemy się do naszej bramki. Pełna powaga. Pani oglądając nasze bilety pyta się o wizę, a my … nie mamy. Hmm czyżby jednak powrót. Oddaje nasze paszporty i bilety drugiej osobie przy komputerze. Pan chwilę myśli, klika i odpowiada nam, że nie może nam wydrukować biletów Moskwa – Aktobe. Musimy to zrobić na lotnisku Szeremietiewo. Uśmiechamy się w duch i potwierdzamy. Level Up.

Po przylocie na lotnisko przy kontroli paszportowej informujemy, że mamy za 4 godziny kolejny lot, ale nie mamy wydrukowanych biletów. I co ?. Mega pozytywne zaskoczenie. Pracownik lotniska prosi nas o paszporty i chowając się w pokoju obok po paru minutach wychodzi z biletami. Można, można.

Dlaczego opisuję tą sytuację ? Dla oczernienia pracowników lotniska w Warszawie ? Nie. Jedynie dla przyszłych podróżników. Nie poddawajcie się ! Analizując tą sytuację normalny Kowalski, machnąłby ręką i kupował kolejny łączony bilet lub zrezygnowałby z lotu. Jak się okazuje wcale nie warto. Nie chcę już dochodzić czy pracownik miał rację czy nie. My nie zamierzaliśmy być na lotnisku w Moskwie dłużej niż 24 h (powyżej tego czasu wymagana jest wiza). Nie zamierzaliśmy wychodzić poza lotnisko (wymagana wiza). Fakt faktem, więcej do powiedzenia miał człowiek z lotniska w Polsce niż pracownik lotniska w Rosji. Życie …

Irish Bar na lotnisku w Moskwie, niestety tylko z nazwy ... , obowiązkowy punkt na naszej liście

Irish Bar na lotnisku w Moskwie, niestety tylko z nazwy … , obowiązkowy punkt na naszej liście

Około 4 rano jesteśmy na lotnisku w Aktobe. Od razu widać, że lata świetności ma już za sobą. Jeszcze tylko kontrola paszportowa i możemy działać. Jesteśmy na terminalu i już przy wyjściu znajduje nas Bik. Bik to kierowca z Aktobe. Próbujemy się z nim dogadać. Tłumaczymy mu, pokazując mapę, gdzie chcemy dotrzeć. Bik twierdzi, że w tym miejscu jest tylko step. W Kazachstanie nie ma możliwości wynajęcia auta. Może to i dobrze, bo drogi są fatalne. Kontynuując rozmowę z Bikiem, docieramy do hotelu żeby znaleźć kogoś, kto rozmawia w języku angielskim. Maciek do recepcjonistki mówi w języku angielskim, a ona tłumaczy na język kazachski. Tak znajdujemy konsensus. Startujemy do celu.

W trakcie drogi okazuje się, że samochód naszego Bika nie jest przystosowany do jazdy po stepie i na dodatek w nocy. Nie działają światła (później całkowicie wypadły). Szyby jak i cała maska jest przykryta dużą ilością pyłu. Patrząc na inne samochody w Kazachstanie jest to norma. Tu się ich nie myje. Dobrze, że jeszcze w Polsce przygotowałem wycinek mapy w telefonie, bo jechaliśmy patrząc na telefon jak na radar. Taki samochód bez skrzydeł. Po około 2 godzinach docieramy do naszego punktu. Jest już całkiem widno. Po drodze odwiedzamy sklep (lokalny), żeby zakupić wodę. Sklep pełni też rolę lokalnego baru.

lotnisko w Aktobe

lotnisko w Aktobe

sklep pełniący funkcję baru, od lewej Bik, Maciek i Michał

sklep pełniący funkcję baru, od lewej Bik, Maciek i Michał

Będąc na miejscu (naszego startu) umawiamy się z Bikiem, że nie będzie nas 2 – 3 godziny. On nadal nie wierzy i nie widzi sensu, po co my tam idziemy. Zakładamy plecaki i ruszamy. Mając wbite koordynaty w zegarkach idziemy na azymut. Dopiero przy powrocie zauważamy, że można iść po drodze (ślady po pojeździe) by dotrzeć do właściwego wzniesienia. Całość drogi wynosi około 3 km marszu. Mijamy parę dodatkowych wzniesień oraz parę wyrobisk wodnych. Idealnie koordynaty wskazują pole, jednak to błąd GPS. Właściwa „góra” jest obok.

stepy Kazachstanu w drodze na szczyt

stepy Kazachstanu w drodze na szczyt

stepy Kazachstanu w drodze na szczyt

stepy Kazachstanu w drodze na szczyt

Po około 1 h marszu na azymut znajdujemy cel. Tutaj mamy wrażenie, że wszystkie te wzniesienia są podobnej wysokości. Chodzimy po okolicznych wzgórzach / pagórach z odbiornikiem GPS i szukamy tego najwyższego. Znajdujemy go. Mam swój 30 szczyt KE. Maciek zamyka 40, a Michał 13. Teraz już wiemy czemu tyle problemów. To ta trzynastka.

Kazachstan, najwyższy punkt części europejskiej - 509 m n.p.m.

Kazachstan, najwyższy punkt części europejskiej – 509 m n.p.m.

Kazachstan, najwyższy punkt części europejskiej - 509 m n.p.m.

Kazachstan, najwyższy punkt części europejskiej – 509 m n.p.m.

Po zdjęciach na szczycie kierujemy się na umówione spotkanie z naszym Bikiem. Robi się dość zimno mimo świecącego słońca. Zaczynamy powoli kierować się do naszego punktu startowego. Po około 40 minutach jesteśmy na miejscu i … naszego Bika nie ma. Tak, to nie żart. Po prostu nie ma naszego kierowcy. Teraz dopiero uświadamiamy sobie  dość poważny problem. Samolot do Turcji mamy za parę godzin, a jesteśmy na stepie bez auta. W drodze nasz kierowca mówi nam, że jak ktoś pogubi się na stepie to koniec. Mówił też coś o wilkach. Dodatkowo w samochodzie została Maćka walizka. Zaczynamy analizować co się wydarzyło.  Stojąc w miejscu zaczynamy coraz bardziej odczuwać zimno. Dajemy sobie czas do godziny 11.00. Jeżeli nasz kierowca się nie pojawi to zaczynamy iść w stronę mijanej wioski. O 10.58 widzimy na horyzoncie samochód Bika. Okazuje się, że poza jego uszkodzonymi światłami, ma też uszkodzone koła i pojechał do najbliższej wioski je naprawić. Taki „bezpieczny” kawalarz.

droga powrotna, po lewej stronie najwyższy szczyt Kazachstanu Unii Geograficznej

droga powrotna, po lewej stronie najwyższy szczyt Kazachstanu Unii Geograficznej

droga R-79, z tego miejsca startujemy na szczyt, zdjęcie w prawym górnym rogu (niebieska tablica) - to punkt orientacyjny

droga R-79, z tego miejsca startujemy na szczyt, zdjęcie w prawym górnym rogu (niebieska tablica) – to punkt orientacyjny

Około godziny 13.00 docieramy do Aktobe. W mieście, które oglądamy za dnia niewiele jest do zobaczenia. Takie kolejne miasto post radzieckie. Szerokie dziurawe ulice, wielkie szare budynki. Nasz kierowca na nasze życzenie objeżdża z nami miasto. Docieramy na stadion miejski (Maciek jest fanem piłki nożnej) oraz do sklepu z ubiorami wojskowymi (zakup ciepłej czapy tzw. uszatki). Docieramy też na mega smaczne, tanie lokalne jedzenie. Około 15.00 docieramy na lotnisko. Na lotnisku od Pani ze sklepu z pamiątkami otrzymuję flagę Kazachstanu. W zamian wręczam jej naszą Polską flagę.

Kazachstan i prezent po zdobyciu szczytu, czapka zimowa Kazachskiej Armii tkz. uszatka

Kazachstan i prezent po zdobyciu szczytu, czapka zimowa Kazachskiej Armii tzw. uszatka

Maciek jako fan FC Aktobe

Maciek jako fan FC Aktobe

przy lotnisku: Michał, Bik i Maciek

przy lotnisku: Michał, Bik i Maciek

Kazachstan - Aktobe (lotnisko), karta identyfikacyjna i zdjęcie z Bikiem

Kazachstan – Aktobe (lotnisko), karta identyfikacyjna i zdjęcie z Bikiem

otrzymana flaga Kazachstanu

otrzymana flaga Kazachstanu


Napotkane trudności:

  • problemy natury logistycznej (dotarcie na miejsce)
  • brak dokładnej identyfikacji szczytu
  • znalezienie lokalnego kierowcy, brak możliwości wynajęcia własnego samochodu. Kontakt do kierowcy o imieniu Bik (+7 777 660 8875), rozmawia do rosyjsku i kazachsku

Wymagany sprzęt:

  • ubranie przeciwdeszczowe, cieplejsze ubranie na step
  • chusta na głowę lub czapka (wieje)

Koszty zdobycia szczytu:

  • koszty dotarcia do Aktobe (my dolecieliśmy samolotem z Warszawy praz Moskwę) – koszt około 2000 tysięcy złotych w dwie strony (linie Aerofłot)
  • koszty opłacenia lokalnego kierowcy wraz z kosztami paliwa – 250 dolarów przy trzech osobach (około 300 zł od osoby)

Video wejścia:


Dane wejściowe:

Kazachstan: kropki - wejście, linia ciągła - zejście. Start od drogi R-79

Kazachstan: kropki – wejście, linia ciągła – zejście. Start od drogi R-79

Kazachstan: mapa dojazdu z Aktobe na szczyt

Kazachstan: mapa dojazdu z Aktobe na szczyt


 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »
Page generated in 0,763 seconds. Stats plugin by www.blog.ca
napisz ...