Opis dojazdu i wejścia na najwyższy szczyt Rumunii – Moldoveanu. Moldoveanu ma 2544 metrów wysokości. Na szczycie znajduje się maszt z flagami Rumunii.

Rumunia – Moldoveanu

OPIS (Wikipedia):

Moldoveanu (2544 m n.p.m.) – najwyższy szczyt górski Rumunii i Karpat Południowych, w Górach Fogaraskich (Făgăraș). Najbliższe miasta to: od północy Victoria, od południa Câmpulung. Technicznie góra nie jest trudna, jednak końcowy atak przy złych warunkach atmosferycznych może być ryzykowny. Najlepsza droga wiedzie z najbliżej (ok. 4 godziny drogi) położonego schroniska z wysokości 2100 m n.p.m. przez szczyt Viștea Mare (2527 m n.p.m.).


Numer szczytu w/g wysokości korony europy: 15


Udokumentowana data wejścia: 17.09.2016 roku


Opis wejścia na szczyt:

Rumunia jest niesamowitym krajem. Byłem w nim pierwszy raz i jechałem tam z  pełnymi wahania stereotypami. Wyobrażenie wręcz dzikiego kraju śmiało mogę włożyć między bajki. Rumunia zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Jest dużym, pełnym kontrastów miejscem,   zaczynając od drogich aut i nowoczesnych budynków, po wozy drabiniaste na metalowych kołach. Ludzie są bardzo życzliwi i chętni do pomocy. Jednak nie wszystko jest idealne. Może wynikało to z naszego „pecha”, a może tak funkcjonuje Rumunia.

Zaraz po przekroczeniu granicy, kierując się w stronę Bâlea Lake pogranicznik nawet słowem nie wspomniał, że po drugiej stronie granicy jest strajk. Strajk kierowców ciężarówek. Po całkowitym zablokowaniu przez duże ciągniki naszego samochodu zauważamy policję, która przyglądając się całemu zajściu gorąco uśmiecha się do kierowców, kompletnie w żaden sposób nie reagując. W końcu demokracja. Każdy może strajkować. Po konwersacji z „władzą” kolega Darek otrzymuje informację, że jest wyjazd z powstałego korka przez okoliczne uliczki boczne. Tracimy więc cenny  czas na górę i udajemy się okrężną drogą do celu. Zadowoleni, że problem został rozwiązany stajemy przed znakiem remontu drogi. Pewnie malują pasy, myślimy. Jednak chyba nie. Trwa budowa lub przebudowa drogi na odcinku przynajmniej 100 km. To się nazywa remont.

Najgorsze okazują się zwężenia i światła. Tracimy kolejne 3 – 4 godziny na przebicie się. Dojeżdżamy do autostrady. Droga równiutka. Gonimy z dozwoloną prędkością i … docieramy do dwóch wesołych policjantów, którzy radośnie kierują na objazd. Na autostradzie wydarzył się wypadek. Kręcąc się według nawigacji tracimy kolejne godziny. Kolega Darek w sposób niesamowity znajduje objazd według własnych wytycznych. Straciliśmy kolejne godziny, ale cel jest już jest blisko. Docieramy do drogi numer 7C tak zwanej drogi Transfogaraskiej. Jest już ciemna noc, podjazd wydaje się przyjemny, miły, ale … znowu pojawia się drobny problem. Czy u góry jest stacja benzynowa ? Omijając korki nie zwróciliśmy uwagi na paliwo. Jak najszybciej chcieliśmy dojechać, rozbić się. Od rana ma być atak na górę. Okazuje się, że na górze nie ma stacji i co dalej. Po pojawieniu się czerwonej kontrolki rezerwy znów kolega Darek wykazuje się umiejętnościami jazdy typu perpetuum mobile i stacza się na sam dół drogi, gdzie u podnóża znajduje się stacja firmy lukoil. Jest już późno. Po uzupełnieniu braków w baku jeszcze raz jedziemy do góry. Szukamy noclegu.

W nocy nie zauważamy pola z namiotami koło jeziora Bâlea. Po zapytaniu o nocleg za tunelem w schronisku uzyskujemy informację, iż nie ma miejsc. Kolejne drobne rozczarowanie. Walczymy dalej. Jedziemy w dół. Przy kolejnym zakręcie zauważamy stojący samochód, ognisko, namioty. Ostry hamulec i znów działa Darek. Szybko, zadając pytanie zaskoczonym Węgrom o możliwość rozbicia się obok, nie dając im szans na odpowiedź. Zaskoczeni odpowiadają twierdząca. Rano okazuje się, że samochód bratanków Węgrów ma niebieski wielki sygnalizator. Spaliśmy bezpiecznie.

Rano pobudka, miała być 5 rano, by o 6 być już w drodze. Marzenie. Mało snu, brak przepakowania, pakowanie namiotu i dojazd z powrotem do Bâlea Lake daje opóźnienie. Wejście na szlak zaczynamy o 9 rano. No cóż, nic nie jest idealne. Startujemy z końca jeziora Bâlea Lake (wysokość 2034 m n.p.m.) niebieskim szlakiem z piktogramem trójkąta. Szlak dobrze widoczny ma 3 warianty wejścia (trudność). My ambitnie wybieramy najtrudniejszy. Z plecakami, w trybie oblężniczym wchodzimy do Șaua Caprei, małej przełęczy, która pozwala wejść w czerwony szlak lub znów niebieski ambitny. Idziemy dalej ambitnie. Całość szlaku zaczyna prowadzić w górę do grani. Droga stosunkowo prosta. Takie połączenie naszych Bieszczadów z Tatrami. Idziemy wąską ścieżką trawersując górę Vârful Vânătarea lui Buteanu. Stajemy na grani, skąd widok przysłania mgła. Mgła też zasłania nam widok szlaku, dlatego cofamy się delikatnie, by za chwilę wrócić na właściwy szlak. Schodzimy w dół do czerwonego szlaku mijając jezioro Capra. Dochodzimy do pomnika poległych w lawinie. Chwila odpoczynku i zaczynamy schodzić mocno w dół do przełęczy Portita Arpasului (wysokość 2175 m n.p.m.).

Po prawej stronie widzimy schron awaryjny. Budynek ma charakterystyczny krzyż na dachu. Obok jest lądowisko dla helikoptera. Dochodzimy do grani. Jej początek to tzw. „okno smoków” – Fereastra Zmeilor. Na grani w newralgicznych miejscach zamontowane są łańcuchy. Sama grań jest dość mocno wyeksponowana. Jeżeli ktoś nie będzie się chciał po niej  przemieszczać i  będzie miał co do niej pewne obiekcje to za „oknem smoków” znajduje się zejście w dół (niebieski szlak). Obchodzi on kawałek czerwonego szlaku łagodniejszym wariantem. Grań i dalszy jej odcinek nazywany jest też drogą – La trei paşi de moarte, która w wolnym tłumaczeniu oznacza „trzy kroki od śmierci”.

Na tym odcinku szlaku spotykamy dwie grupy Polaków. Jedna ekipa z Łodzi, drugiej niestety  nie dopytałem się skąd jest. Jednak i tak gorąco pozdrawiam!

Po przejściu grani i dalszej części drogi zatrzymujemy się by odpocząć. Przed nami pasterze wypasają owce. Ci to mają robotę … . Po odpoczynku i posileniu się startujemy na kolejną bardzo widokową grań. Idziemy w stronę góry Mircii (wysokość 2461 m n.p.m.). Podejście jest dość mocno siłowe. Zaczyna delikatnie powiewać. Po drodze mijają nas biegacze, jednak szybko znikają nam z pola naszego widzenia. Po „zdobyciu” góry Mircii znów schodzimy w dół. Przed nami pojawia się jezioro Lacul Podul Giurgiului. Koło jeziora znajdował się kiedyś schron awaryjny. Teraz jednak jest to tylko „kupa” złomu. Szkoda, że nikt z lokalnych jej nie posprzątał, gdyż widok jest bardzo przygnębiający.

Jest godzina 16. Po kolejnym odpoczynku dyskutujemy czy nie rozbić biwaku w tym miejscu. Mimo, iż jest spory bałagan, jest też dostęp do wody. Obok jeziora znajduje się także kilka miejsc biwakowych z obłożonych kamieni. Analizujemy mapę i jednak dochodzimy do wniosku, iż jesteśmy zbyt daleko od celu. Zbieramy siły, idziemy dalej. Kierujemy się do przełęczy Saua Podragului (wysokość 2307 m n.p.m.). Kolejną myślą jest zejście z przełęczy do Podragu. Jest tam schronisko, pole gdzie można rozbić namiot oraz jest dostęp do wody. Droga w dół jest dość stroma. Wizja jutrzejszego wdrapania się trochę nas negatywnie nastawia. Do naszej grupy dochodzi czwórka Rosjan. Widać po chłopakach, że są mocno „wypluci”. Konsultujemy z nimi sytuację związaną z dalszą drogą. Dostajemy od nich informację, że po około 1,5 h jest miejsce na biwak. Sami też odradzają zejście do schroniska by rano znów podchodzić na górę. Decyzja zapadła, idziemy dalej.

Po drodze mijamy grupy ludzi schodzących z odległego szczytu. Po dojściu do kolejnej przełęczy zauważamy w jej dolnej części małe cieki wodne oraz dość dobre miejsce biwakowe. Schodzimy około 100 metrów w dół w celu rozbicia biwaku. Tak kończymy dzień pierwszy.

Noc jest bardzo ciepła i przyjemna. Nie wiedzieć czemu tylko ja się wyspałem. Spałem tak „twardo”, że nie słyszałem nocnych odwiedzin lokalnych koziołków. Ślady, które zostawiły świadczyły na sporą grupę.

Wstajemy o 5 rano. Jest jeszcze noc. Na niebie świeci jasny księżyc wokół którego widać gwiazdy. Zaczynamy powoli zwijać biwak. Na szlak wracamy o 6.30. Lidka stwierdza, że dalsza droga dla niej jest zbyt męcząca biorąc pod uwagę jeszcze zejście. Kieruje się w stronę jeziora Lacul Podul Giurgiului. My natomiast startujemy w stronę szczytu. Mijając przełęcz Saua Orzănelei (wysokość 2305 m n.p.m.) dochodzimy do trzeciego najwyższego szczytu Rumuni – Vistea Mare (wysokość 2524 m n.p.m.). Cała drogę oświetla nam wschodzące słońce. W drodze na szczyt jesteśmy sami. Wejście na Vistea Mare jest mocno obciążające fizycznie. Spore przewyższenie na krótkim odcinku. Dopiero teraz spotykamy dwóch Izraelczyków robiących zdjęcia okolicy. Ostatni odcinek drogi na cel jest przejściem graniowym. Momentami przypomina to wspinaczkę na poziomie 2 / 2,5.

Szczyt osiągamy około 9 rano. Jesteśmy pierwszymi zdobywcami dzisiejszego dnia najwyższego szczytu Rumuni. Cel osiągnięty.

Po sesji foto dochodzą na szczyt minięci nas Izraelczycy. Pogoda jest bardzo dobra. Widoczność super.

Teraz tylko powrót w dół … Na dole przy Bâlea Lake jesteśmy około 16. Pogoda zaczyna się psuć. Takie były prognozy.

Czas wejścia i zejścia: na lekko około 6h wejście i około 5-6h zejścia (szlakowo). Nasz czas (w sumie, oblężniczo z plecakami) wejście około 11h, a zejście około 6h.


Napotkane trudności:

  • długość drogi
  • bardzo częste zejścia w dół przełęczy i ponowne wejścia (spore przewyższenia)
  • przy złej pogodzie trzeba uważać by się nie poślizgnąć
  • wyeksponowane miejsca
  • problemy z wodą, przy wyższych temperaturach i większym zużyciu należy ją uzupełniać w jeziorach (my używaliśmy tabletek odkażających)

Wymagany sprzęt:

  • wygodne buty, czapka, kurtka przeciwwiatrowa \ przeciwdeszczowa, okulary, krem do opalania
  • woda, jedzenie
  • jeżeli rozkładamy trasę na dwa dni to potrzebujemy zabrać biwak z namiotem (możliwość noclegu w schronisku koło jeziora Podragu)
  • dobrze jest zabrać apteczkę oraz posiadać umiejętność jej używania. Praktycznie na całej trasie brak zasięgu. Przy ewentualnym wypadku skazani jesteśmy raczej na siebie

Koszty zdobycia szczytu:

  • koszty dojazdu (my dojechaliśmy samochodem z Radomia), ceny paliwa wyższe niż obecne w Polsce
  • możliwość spania w namiotach lub schroniskach. Cen noclegów w schroniskach nie znam
  • parking, około 20 zł za samochód osobowy (przy dwu dniowym ataku na górę)

Video wejścia:

 


Dane wejściowe:

wykres wysokości w oparciu o całą przebytą drogę

wykres wysokości w oparciu o całą przebytą drogę

ślad gps od jeziora Balea Lake do szczytu Moldoveanu, 2544 m n.p.m.

ślad gps od jeziora Balea Lake do szczytu Moldoveanu, 2544 m n.p.m.

Rumunia, Moldoveanu, 2544m, Garmin Adventures


Galeria wejścia:

pole biwakowe przy jeziorze Balea Lake

pole biwakowe przy jeziorze Balea Lake

jezioro Balea Lake

jezioro Balea Lake

droga 7c Transfogaraska

droga 7c Transfogaraska

droga z przełęczy Saua Caprei w stronę grani

droga z przełęczy Saua Caprei w stronę grani

jezioro Capra

jezioro Capra

droga graniowa z lewej jezioro Capra

droga graniowa z lewej jezioro Capra

trawers góry Vârful Vânătarea lui Buteanu

trawers góry Vârful Vânătarea lui Buteanu

kamień informujący o szczycie Vanatoarea lui Buteanu (dziewiąty co do wysokości szczyt w Rumunii)

kamień informujący o szczycie Vanatoarea lui Buteanu (dziewiąty co do wysokości szczyt w Rumunii)

zejście z góry Vârful Vânătarea lui Buteanu w stronę czerwonego szlaku

zejście z góry Vârful Vânătarea lui Buteanu w stronę czerwonego szlaku

widok na ścieżkę na przełęczy Portita Arpasului

widok na ścieżkę na przełęczy Portita Arpasului

odpoczynek na przełęczy Portita Arpasului

odpoczynek na przełęczy Portita Arpasului

schron awaryjny na przełęczy Portita Arpasului

schron awaryjny na przełęczy Portita Arpasului

przełęcz Portita Arpasului

przełęcz Portita Arpasului

odpoczynek przed "oknem smoków" - Fereastra Zmeilor

odpoczynek przed „oknem smoków” – Fereastra Zmeilor

przełęcz Portita Arpasului

przełęcz Portita Arpasului

"okno smoków" - Fereastra Zmeilor

„okno smoków” – Fereastra Zmeilor

widok na drogę omijającą La trei pasi de moarte - "trzy kroki od śmierci"

widok na drogę omijającą La trei pasi de moarte – „trzy kroki od śmierci”

początek granii La trei pasi de moarte - "trzy kroki od śmierci"

początek granii La trei pasi de moarte – „trzy kroki od śmierci”

grań La trei pasi de moarte - "trzy kroki od śmierci"

grań La trei pasi de moarte – „trzy kroki od śmierci”

odpoczynek

odpoczynek

w drodze na górę Mircii, tablica pamiątkowa

w drodze na górę Mircii, tablica pamiątkowa

widok na przebytą ścieżkę, droga na górę Mircii

widok na przebytą ścieżkę, droga na górę Mircii

widok na jezioro Lacul Buda, droga na górę Mircii

widok na jezioro Lacul Buda, droga na górę Mircii

droga na górę Mircii

droga na górę Mircii

Maciek, droga na górę Mircii

Maciek, droga na górę Mircii

droga na górę Mircii

droga na górę Mircii

jezioro Lacul Podul Giurgiului

jezioro Lacul Podul Giurgiului

zejście do jeziora Lacul Podul Giurgiului

zejście do jeziora Lacul Podul Giurgiului

biwak z jedzeniem LYO

biwak z jedzeniem LYO

biwak z jedzeniem LYO

biwak z jedzeniem LYO

biwak z jedzeniem LYO

biwak z jedzeniem LYO

biwak

biwak

biwak, widok z namiotu

biwak, widok z namiotu

biwak

biwak

Maciek, droga na szczyt

Maciek, droga na szczyt

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

wschód słońca nad Karpatami

w drodze na szczyt Moldoveanu, w tle szczyt

w drodze na szczyt Moldoveanu, w tle szczyt

w drodze na szczyt Moldoveanu

w drodze na szczyt Moldoveanu

Darek w drodze na szczyt Moldoveanu

Darek w drodze na szczyt Moldoveanu

wschód słońca nad Vistea Mare

wschód słońca nad Vistea Mare

Moldoveanu w promieniach wschodzącego słońca

Moldoveanu w promieniach wschodzącego słońca

Maciek w drodze na szczyt

Maciek w drodze na szczyt

Moldoveanu w promieniach wschodzącego słońca

Moldoveanu w promieniach wschodzącego słońca

Moldoveanu w promieniach wschodzącego słońca

Moldoveanu w promieniach wschodzącego słońca

widok na dolinę między szczytami Ucea Mare (wysokość 2434 m n.p.m.), a Ucisoara (wysokość 2390 m n.p.m.)

widok na dolinę między szczytami Ucea Mare (wysokość 2434 m n.p.m.), a Ucisoara (wysokość 2390 m n.p.m.)

końcowa grań na szczyt Moldoveanu

końcowa grań na szczyt Moldoveanu

końcowa grań na szczyt Moldoveanu

końcowa grań na szczyt Moldoveanu

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

książka na szczycie Moldoveanu 2544 m n.p.m.

książka na szczycie Moldoveanu 2544 m n.p.m.

Maciek z książką na szczycie Moldoveanu 2544 m n.p.m.

Maciek z książką na szczycie Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

widok na zachodnią część Karpat ze szczytu Moldoveanu

widok na zachodnią część Karpat ze szczytu Moldoveanu

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

szczyt Moldoveanu 2544 m n.p.m.

droga powrotna w tle najwyższy szczyt Rumunii - Moldoveanu

droga powrotna w tle najwyższy szczyt Rumunii – Moldoveanu

Darek na przełęczy Saua Podragului

Darek na przełęczy Saua Podragului

zejście do jeziora Lacul Podul Giurgiului

zejście do jeziora Lacul Podul Giurgiului

jezioro Balea Lake, dzień 2

jezioro Balea Lake, dzień 2

stragany koło jeziora Balea Lake, dzień 2

stragany koło jeziora Balea Lake, dzień 2

stragany koło jeziora Balea Lake, dzień 2

stragany koło jeziora Balea Lake, dzień 2


Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Karolina napisał(a):

    Zaciekawiona stroną zaglądam pod kolejne opisy szczytów Korony Europy… I, o, kurcze, Moldoveanu zdobyliśmy dzień przed Wami! 😀 16 września 2016, jeśli dobrze wyliczam… 😉 (Nasza wędrówka wyglądała tak: https://fotografia-prania.blogspot.com/2016/10/doliny-w-dugich-cieniach.html 😉 ). To może spotkaliśmy się gdzieś w Fogaraszach?… Nieeeźle.. ;D A może jesteśmy tą drugą grupą Polaków, której nie zapytaliście skąd są?.. kto wie.. 😉

    Gdybyście poszukiwali informacji na temat wejścia na Pico (najwyższy szczyt Portugalii) to służę pomocą 🙂
    garść linków ode mnie:
    https://fotografia-prania.blogspot.com/search/label/Azory
    https://fotografia-prania.blogspot.com/2016/01/pico-czyli-wulkan-na-oceanie.html

    w najnowszym numerze Magazynu Turystyki Górskiej „n.p.m.” jest mój artykul na temat wejścia na Pico właśnie,.. Polecam, trochę praktycznych informacji można znaleźć 🙂 http://npm.pl/artykuly/szczyt-siarka-pachnacy

    • Dawid Penkalla napisał(a):

      Portugalię i Hiszpanię mam zaplanowaną na przyszły rok. Będę zbierał informację i na pewno się zapoznam. N.P.M. prenumeruje, więc na pewno przeczytam. Super, że działacie też w materii gór i zdjęć !. Odezwij się na FB to może coś wspólnie zrobimy. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »
Page generated in 1,107 seconds. Stats plugin by www.blog.ca
napisz ...